Matko Polko nie rób z siebie męczennicy!!

Jesteś matką. A cały świat, z Tobą na czele, uważa, że masz być Tylko matką. Matką karmiącą, czuwającą, opiekującą się. Do tego nikt Cię nie zwalnia z funkcji żony, kucharki, sprzątaczki, a po jakimś czasie, kiedy wracasz do pracy, z roli pracownika miesiąca. Masz być SUPERBABĄ! Multifunkcyjną SUPERBABĄ.

Jak wygląda Twój dzień? Zrywasz się rano, po niezbyt dobrze przespanej nocy, bo akurat zęby, brzuszek, gorączka, katarek, czy po prostu trzeba było 27 razy poprawić dziecięciu kołderkę… Pędzisz najpierw do łazienki, żeby się jakoś ogarnąć (nie jest to łatwe zważywszy na rozwichrzone włosięta i podkrążone oczy). Kiedy wyglądasz już na tyle „dobrze”, że stwierdzasz, że ludzi straszyć nie będziesz, budzisz dzieci i szykujecie się (jest to proces długi i rozlazły – złe skarpetki, rajstopki, nie te spodnie, albo bluzka, mycie zębów trwa 15 min.). Szybkie śniadanie i już jesteście przy drzwiach gotowi do wyjścia. Ale gdzie są dzieci? No tak: w samym środku układania puzzli (których, notabene, nie ruszały przez ostatnie pół roku – ale akurat teraz sobie uświadomiły, że to ich ulubione). Więc mała awantura i wreszcie udaje się wyjść. Wskakujecie do auta, jedziecie i…korek. Stoicie i tracicie cenne minuty, a dzieci jęczą, ze nuda. Alternatywnie wsiadacie do tramwaju/autobusu, miejsc oczywiście brak, Ty z wózkiem więc wszyscy patrzą jakby chcieli Cię zabić, ścisk jak w puszce sardynek, a dzieci jęczą, że tłok. Ewentualnie w obu przypadkach mogą się kłócić. W każdym razie, zanim dzień na dobre się zaczął, Ty już masz dość (w tym czasie Twój małżonek wstaje dopiero jak wyjdziecie, wypija kawę i spokojnie udaje się do pracy). Docieracie jakoś do żłobka/przedszkola/szkoły, odstawiasz dzieci i pędzisz do pracy. Tam cały dzień myślisz co masz jeszcze do zrobienia popołudniu (zakupy, obiad, ogarnięcie chałupy, odrabianie lekcji), jednocześnie tłumiąc w sobie wyrzuty sumienia pojawiające się w związku z sytuacją, że wróciłaś do pracy i tak mało czasu spędzasz z dziećmi. Wreszcie wybija 16, zamykasz komputer i biegniesz po nie, jedziecie do domu (korki/ścisk, dzieci jęczą/kłócą się), obowiązkowa wizyta w Biedrze osiedlowej i wreszcie objuczona siatami i dziećmi wchodzisz do domu. Tam czeka na Ciebie mąż z pytaniem: co dziś na obiad? Kiedy podajesz obiad, wszyscy kręcą nosem, bo każdy zjadłby coś innego. Potem jeszcze tylko musisz doprowadzić kuchnię do stanu używalności, opróżnić zmywarkę, załadować od nowa, wyjąć pranie, wstawić nowe, odrobić z dziećmi lekcje, przygotować kolację, wykąpać maluchy, utulić do snu. Wreszcie przed Tobą błogi wieczór z „M jak miłość” i… 3 koszami prasowania (z czym schodzi Ci do północy –  mąż o 23 położył się spać, bo „jutro czeka go Ciężki dzień). I tak dzień po dniu… Latem jedziecie na wakacje, na których nie odpoczywasz, bo zajmujesz się dziećmi – mąż nadrabia zaległości książkowe. Poza tym sami nie wyjeżdżacie nigdzie, bo drogo i w ogóle po co… Przecież macie dzieci i możecie wyjeżdżać tylko z nimi!

Wiem, wiem myślicie sobie: pogięło ją?!? przecież w dzisiejszych czasach nikt tak nie żyje, są związki oparte na partnerstwie, jest równouprawnienie, podział obowiązków. Ja znam przynajmniej jedną rodzinkę, która żyje w podobny sposób. I myślę, że w każdym domu znajdzie się chociaż jeden element z mojej historyjki. Więc Matko Polko nie rób z siebie męczennicy!!! Odpuść czasami, przerzuć część obowiązków na innych domowników, ustalcie zasady. I przede wszystkim odpocznij! Wolno Ci! Podrzuć czasami dzieciaki do babci, cioci, koleżanki, wyjdź gdzieś z mężem (lub sama). Na wakacje zabierz dziadków lub wyjedź większą grupą znajomych z dziećmi (każdy będzie miał czas odpocząć, a dzieci będą miały wystarczającą ilość osób do zapewnienia ciągłej rozrywki, a jak jest więcej dzieci to zajmują się same sobą). Pozwól dziadkom, ciociom zabrać swoje dzieci na weekend, noc, wakacje. Wyjedź gdzieś tylko z mężem (choćby na 2 dni) i napawaj się tą „wolnością” bez wyrzutów sumienia.

www.freepik.com/free-vector/super-woman-multitasking-illustration_832526.htm