Mika w kuchni

beza_5

BezoweLove

Będzie niezdrowo. Chociaż nie, nic niezdrowego tam nie ma. Ale na pewno będzie bardzo kalorycznie i przepysznie. Beza chodziła za mną od pewnego czasu, ale jakoś tak się nie składało. Poza tym postanowienie o ograniczeniu cukru, byciu fit i w ogóle. Ale w końcu uległam. A może to z rozpaczy po oddaniu dziecka do żłoba? Tak, tak, moje biedne dzieciątko wychowywane jest przez obcych przez całe 3 godziny dziennie. Albo z nadmiaru czasu… Poza tym wszystko przez to, że robiłam jakieś danie dla Miśki, w którym były żółtka. Skoro zużyłam żółtka, to białka zostały. Dwa dni do mnie mówiły za każdym razem, kiedy otwierałam lodówkę, aż w końcu nie dałam rady im się oprzeć :) Miałam tylko 3 białka, więc uznałam, ze grzech nie będzie taki duży… I machnęłam sobie bezę cappuccino ze słodką wkładką i bakaliami. Wyszła nie za duża, jednowarstwowa, w sam raz dla dwójki 😉

beza

beza_2

Mmmm…Ślinka mi cieknie 😉

Składniki:

  • 3 białka
  • 150 – 180 g drobnego cukru
  • 3 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
  • szczypta soli
  • 1 1/2 łyżeczki mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżeczka octu winnego
  • małe opakowanie śmietany kremówki
  • kajmak w puszce
  • kakao (lub karob) do posypania
  • bakalie, orzechy do przyozdobienia (ja użyłam orzechy pekan, włoskie i daktyle)

Cukier wymieszaj z kawą. Białka (nie muszą być w temperaturze pokojowej) ubij ze szczyptą soli do sztywności. Stopniowo, łyżka po łyżce, dodawaj cukier wymieszany z kawą, ubijając dokładnie po każdym dodaniu. Na koniec dodaj ocet i ubij. Na sam koniec dodaj przesianą skrobię ziemniaczaną i delikatnie wymieszaj szpatułką.

Blachę wyłóż papierem do pieczenia lub matą teflonową. Na papierze narysuj okrąg o średnicy około 22 cm i wyłóż na niego masę bezową, ukształtuj od spodu szpatułką, wyrównaj wierzch.

Piekarnik rozgrzej do temperatury 180ºC. Umieść ubite jajka w piekarniku i natychmiast przekręcić temperaturę do 150ºC. Piecz przez około 1 godzinę. Beza powinna być sztywna i chrupiąca z wierzchu, piankowa wewnątrz. Zostaw do wystudzenia w uchylonym lekko piekarniku.

Kiedy Twoja beza będzie już całkowicie wystudzona,  ubij śmietanę kremówkę (śmietana, misa i końcówka do ubijania muszą być zimne). Na bezę wyłóż kajmak,a na niego delikatnie śmietanę. Oprósz kakao i posyp ulubionymi bakaliami.

Przy okazji tego ciasta musieliśmy być z Małżem bezowymi skrytożercami, żeby Miśka nie widziała, że pochłaniamy coś słodkiego, co jest dla niej zakazane (alergia na białko jaja). Jednak przyłapała nas… Dlatego, żeby nie padła z żalu i żeby zaświętować przybycie Wróżki Zębuszki znalazłam bezę zrobioną bez białek. Niemożliwe? A jednak. Przepis znalazłam na mojewypieki.com. Co prawda Dorota zrobiła małe beziki, ale ja zrobiłam Pavlovą. I powiem Wam, ze w smaku trudno poznać roznicę :)

beza_3

beza_4

Zamiast białek używamy  wody po ciecierzycy w puszce. Reszta składników bez zmian (nie dodajemy tylko mąki ziemniaczanej i kawy). Ubijanie piany w tym przypadku trwa dłużej niż tradycyjnej. Cukier dodajemy łyżka po łyżce i długo ubijamy po każdej. Na koniec ocet winny. Powinna powstać gęsta, sztywna, błyszcząca piana.

Z wody z jednej puszki powstały mi 2 bezy, które piekłam wg. wskazówek wyżej. Przedłużyłam pieczenie o jakieś 20 – 30 minut i studziłam również w uchylonym piekarniku.

Po wystudzeniu na bezę wyłóż kajmak i ubitą pianę, następnie drugą bezę, znowu kajmak i śmietanę. Posyp kakao i bakaliami.

Beza była taka pyszna, że mały człowiek za wszelką cenę próbował się do niej dobrać i nie pozwalał mi zrobić zdjęcia :)

beza_5

paczki

O afrykańskim pączku…

Moje starsze dziecię nie jadało pączków. Nie jadało bo nie mogło. Z racji alergii na jaja. O ile łatwo było jej to wytłumaczyć gdy była małym dziecięciem, to z biegiem czasu coraz trudniej było ją przekonać, ze nie może. Na okrągłej twarzyczce pojawiał się rogalik do góry nogami, a z oczu bił smutek. Babcia Gosza (nasz ekspert od wypieków wszelakich – ale jednak tradycjonalistka w tej materii) mówiła, że pąki bez jaj nie wyjdą. A skoro babcia Gosza tak mówiła, to nie podejmowaliśmy prób. Ale w tym roku Myszata stanowczo stwierdziła, że pąki być muszą. Mama więc zmuszona była do przewertowanie internetów wzdłuż i wszerz. I mama znalazła (tadaaam…): MANDAZI, czyli afrykańskie ciastka w rodzaju naszych pączków, które są popularne w Kenii i Tanzanii, gdzie podaje się je na śniadanie z filiżanką kawy lub herbaty. W oryginale są w trójkątnym kształcie i bez nadzienia, ale my, na potrzeby tłustoczwartkowe, przygotowałyśmy okrągłe i z konfiturą śliwkową własnej roboty (tu). A co najważniejsze są BEZ jajek i mają lekko kokosową nutę smakową :) Pychota!

Składniki:

  • 400 g mąki orkiszowej jasnej lub pszennej (typ 500)
  • 100 g drobnego cukru trzcinowego
  • 25 ml ciepłego oleju kokosowego
  • 250 ml ciepłego mleka kokosowego
  • 30 g świeżych drożdży
  • 1 łyżka alkoholu (ja wykorzystałam rum kokosowy i zwykły),
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • szczypta soli
  • cukier puder do posypania
  • konfitura owocowa
  • olej do smażenia (rzepakowy lub ryżowy)

Przygotowanie:

Przygotuj rozczyn: w misce rozkrusz drożdże, dodaj 50 ml ciepłego mleka kokosowego, wymieszaj i dodaj 1 pełną łyżkę mąki. Wymieszaj dokładnie całość aż do uzyskania konsystencji gęstej śmietany. Przykryj ściereczką, odstaw w ciepłe, bezwietrzne miejsce do wyrośnięcia na ok. 15-30 minut.

Rozpuść olej kokosowy w niewielkim rondelku (nie może być gorący). Mąkę przesiej do miski, dodaj cukier, szczyptę soli, rozczyn z drożdży, ekstrakt wanilii, alkohol oraz pozostałe ciepłe mleko kokosowe. Wyrób ciasto i kiedy zaczyna się lepić do ręki (lub haka w maszynie) dolej ciepły olej kokosowy i ponownie wyrabiaj około 10 minut (jeśli nadal będzie się kleić dolej kolejną łyżeczkę ciepłego oleju). Wyrobione ciasto odstaw w ciepłe miejsce do wyrośnięcia (ok. 1,5 h – powinno dwukrotnie podwoić swoją objętość). Porcję ciasta nabieraj łyżką, uformuj w ręku małe krążki, nałóż pół łyżeczki nadzienia, zlep, formuj pączki. Można również innym sposobem (2): ciasto rozwałkuj na grubość około 1 cm, mocno podsypując mąką, by się nie kleiło. Szklanką (kieliszkiem lub czymś innym okrągłym) wykrawaj pączki, odłóż do wyrośnięcia. Nadziewaj pączki dopiero po usmażeniu, by konfitura nie wyciekała podczas smażenia, lub (sposób 3): w rozwałkowanym na grubość ok. 1 cm cieście wykrawaj krążki. Na jeden krążek łyżeczką nakładaj konfiturę, przykryj ją drugim krążkiem ciasta, dokładnie zlep brzegi maczając palce w mące. Przygotowane pączki (czy to sposobem nr 1, 2, czy 3) odłóż na czystą ściereczkę, przykryj je drugą ściereczką i pozostaw do wyrośnięcia na ok. 15 minut. Powoli na średnim ogniu rozgrzej olej do temperatury 175°C (podobno najlepsza temperatura do smażenia pączków), delikatnie wkładaj pączki na olej i smaż ok. 2 minut z obu stron, obracając aby się równomiernie usmażyły. Usmażone pączki wyłóz na ręcznik papierowy, tak aby odsączyć je z tłuszczu. Podawaj pączki posypane cukrem pudrem.

Rozpustnego Tłustego Czwartku :)

paczki_1

Dyniowo – pomarańczowy tofurnik

No dobra, skoro wskoczyliśmy już w świąteczne klimaty: było już adwentowo, był zakwas buraczany, było ubieranie choinki i sposoby na zmarnowanie przedświątecznej atmosfery, to teraz czas na dobrości – słodkości. W tym roku, zamiast tradycyjnego sernika upiekę dyniowo – pomarańczowy tofurnik. Zakochałam się w jego smaku i wybitnie kojarzy mi się ze świętami (pewnie to przez te pomarańcze i cynamon). W przepisie nie ma ani mąki (nada się dla bezglutenowców), ani jaj, ani produktów mlecznych, więc jeśli jesteś weganinem, masz alergię na któryś z tych produktów, albo, po prostu masz ochotę na coś innego i nowego, na alternatywę dla tradycyjnego sernika, to ten jest idealny dla Ciebie! I jest jeszcze jedna zaleta tego ciasta: dużo łatwiej go upiec niż tradycyjny sernik z sera i jaj. Podany przepis jest na tortownicę 18 – 22 cm.

Na samym początku przygotuj sobie puree z dyni. Jak? To bardzo proste. Ja swoje przygotowałam z dyni Hokkaido: oczyściłam z pestek, umyłam, pkroiłam w mniejsze kawałki, włożyłam do gotującej się wody i gotowałam do miękkości ok. 10 – 15 minut, odcedziłam, wystudziłam i zblendowałam na puree (ze skórką). Jeżeli masz zwykłą dynię, to puree przygotuj w piekarniku: oczyść z pestek, obierz ze skórki, pokrój na mniejsze kawałki, ułóż na blaszce lub w jakimś naczyniu żaroodpornym i wstaw do piekarnika rozgrzanego do 220 stopni i piecz przez godzinę. Następnie zblenduj. Takie puree można zamrozić na późniejsze potrzeby.

Kiedy już będziesz mieć gotowe puree, przygotuj pozostałe składniki:

Spód:

  • 150 g ciastek owsianych
  • 3 łyżki masła orzechowego lub oleju kokosowego virgin (ale z masłem orzechowym jest dużo ciekawszy smak)

Składniki umieść w naczyniu blendera i zmiksuj na grube okruchy (jeśli nie masz blendera zrób to ręcznie przy pomocy drewnianej pałki i na koniec rękami wymieszaj z masłem orzechowym). Tortownicę wyłóż papierem do pieczenia i na dno wysyp pokruszony spód, przy pomocy palców tortownicę wyciśnij okruchami, a następnie odstaw do lodówki.

Masa tofurnikowa:

  • 2 kostki tofu naturalnego / 2 x 180 g
  • 1/2 szklanki puree dyniowego
  • 1/2 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej
  • 1 szklanka mleka kokosowego z puszki
  • 3/4 szklanki cukru pudru, syropu z agawy lub jakiejś melasy
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1/4 łyżeczki imbiru
  • 1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • 1/3 szklanki soku z cytryny
  • 1/4 szklanki soku pomarańczowego
  • skórka otarta z 1 pomarańczy
  • szczypta soli

Wszystkie składniki poza mlekiem umieść w misce i przy pomocy ręcznego blendera zmiksuj na bardzo gładką masę – dopiero kiedy masa będzie gładka, stopniowo wlewaj mleko cały czas miksując. Piekarnik rozgrzej do 180 stopni. Przygotowaną masę wylej na schłodzony spód i piecz przez 15 minut, po tym czasie temperaturę zmniejsz do 120 stopni i piecz kolejne 55 minut. Na dno piekarnika dobrze jest wstawić małe żaroodporne naczynie z wodą, dzięki czemu wytworzy się para wodna i ciasto nie powinno popękać. Po upływie tego czasu wyłącz piekarnik, ale pozostaw tofurnik jeszcze na 20 minut w środku. Dopiero po tym czasie delikatnie wyjmij go i studź przez przynajmniej  2 – 3 godziny.

Polewa:

  • 100 g gorzkiej czekolady
  • 1/2 szklanki mleka kokosowego
  • do obsypania: prażony sezam lub wiórki kokosowe

Rozpuść w kąpieli wodnej czekoladę i dodaj mleko. Pozostaw do ostudzenia i delikatnie polej tofurnik, obsyp posypką i zostaw w lodówce do stężenia.

tofurnik_1

Zakwas buraczany – nie tylko od Święta

Święta zbliżają się wielkim krokami. Chyba w każdym domu zaczęły się już przygotowania. Sprzątanie, zakupy, pierniki i pierniczki. Im bliżej do świąt, tym więcej do zrobienia. My też już żyjemy świętami. Chociaż nie spędzamy ich w domu, bo jedziemy do rodziców, to chcieliśmy już teraz mieć świąteczny nastrój. Mamy choinkę, poczyniliśmy już próby generalne wypieków, prezenty już prawie skompletowane.

A jeśli chodzi o wigilijne potrawy, to dzwoni już ostatni dzwonek na nastawienie naturalnego zakwasu buraczanego, potrzebnego do przygotowania zdrowego i pysznego wigilijnego barszczu. A czemu barszcz na zakwasie jest lepszy? Bo jest zdrowszy. Nie od dziś wiadomo, że w kiszonkach siła. I trzeba rozróżniać produkty kiszone od kwaszonych. Chociaż, de facto, nazwa kiszony i kwaszony to to samo, ale, niestety, pod nazwą kwaszony kryje się produkt „oszukany”. Proces kiszenia to rozkład cukrów prostych na kwas mlekowy (1%-1,5%) przy użyciu bakterii kwasu mlekowego. Wówczas zostaje obniżone pH środowiska kiszonki do ok 4,0, co powoduje unieczynnienie mikroflory gnilnej. Natomiast „kwaszenie” odbywa się pomocy octu i z tego powodu w takich produktach brak jest tych wszystkich wartości, które mają prawdziwe kiszone (kwaszone) produkty. Co więcej, mogą one powodować podrażnienie układu pokarmowego.

Prawdziwe kiszone produkty to naturalne źródło witaminy C wzmacniającej cały organizm oraz „dotleniających” witamin z grupy B, ponadto zawierają witaminę E, a także minerały tj. wapń, magnez, żelazo, potas, a także związki siarki organicznej, która wraz z witaminą E poprawia wygląd naszej skóry, włosów i paznokci. Obecne są tu również naturalne przeciwutleniacze – karotenoidy i polifenole. Kiszonki mają bardzo korzystną florę bakteryjną, która wpływa stymulująco na system odpornościowy organizmu. W ten sposób kiszonki oczyszczają nasze jelita, a dzięki temu mogą one przyswoić więcej witamin i minerałów z pożywienia, jak również pomagają w przywracaniu równowagi kwasowo – zasadowej.

Skoro już wiemy, jakie korzyści przynoszą nam kiszonki, czas przygotować swoje kiszone buraczki, które przydadzą się do wigilijnego barszczu, jak również na co dzień, dla zdrowotności :)

Będziemy potrzebować:

  • 1 kg buraków (obranych i pokrojonych w ósemki),
  • 1 jabłko (obrane i pokrojone w kostkę),
  • gorąca woda, posolona (tyle, żeby przykryła wszystkie składniki),
  • 3 ząbki czosnku (w łupinkach, rozgniecione),
  • przyprawy (ja użyłam: 1 laskę cynamonu, 3 liście laurowe, ok. 1/2 łyżeczki ziaren kolendry, 4 goździki, 5 ziaren ziela angielskiego, pieprz)’
  • kawałek prawdziwego chleba na zakwasie (opcjonalnie; ma to na celu zapoczątkowanie procesu fermentacji).

zakwas

Do słoja (2,2 l) wrzucamy pokrojone buraki, jabłko, czosnek, , chleb (jeśli macie), przyprawy i wszystko zalewamy wodą (gorącą, posoloną, ale nie wrzącą). Przykrywamy (ale nie szczelnie) i odstawiamy w ciepłe miejsce. Po jednym – dwóch dniach wyciągamy chleb i ponownie odstawiamy w ciepłe miejsce. Pamiętajcie, że wszystkie składniki muszą znajdować się pod wodą, że by nie zaczęły pleśnieć. Zakwas zostawiamy w spokoju na 7 dni, ale co jakieś 2 – 3 dni mieszamy go przy pomocy drewnianej łyżki. Gotowy zakwas przelewamy przez sitko do butelek i trzymamy w lodówce. Buraczki można również zjeść :)

zakwas_1

Czekoladowo – kokosowe niebo w gębie…

Kochani. Na początek ogłoszenie parafialne. Postanowiłam zmienić formułę zamieszczania przepisów. Nie będą pojawiać się już tylko w piątki. Jakoś to się nie sprawdziło… Ja zabiegana, dużo srok za ogon trzymam, więc mało czasu mam. Zapominałam, ze to już piątek, że TRZEBA coś zamieścić i nie zawsze się to udawało. W związku z tym będę starała się proponować Wam jakieś zdrowe pyszności (może się też zdarzyć coś z gatunku nie „eko-hardcore’u, jak mawia Małż) w miarę możliwości, jak coś ciekawego, znajdę i upichcę. I chyba muszę postarać się, żeby to nie były tylko słodkości. Ale co ja poradzę, że lubię słodkie?!? Dlatego zwykłe słodkości przyrządzam często w postaci zdrowszej alternatywy, a wtedy moje sumienie pozostaje uśpione 😉

Uwielbiam czekoladę i uwielbiam kokosa. A połączenie tych dwóch składników powoduje, że prawie jestem w niebie :) Dlatego dzisiaj zajadaliśmy się czekoladowo – kokosowym musem. Ale to nie był klasyczny musik z czekolady, jajek, itd. Mój zrobiony był, m.in. z awokado. Ale po kolei. Najpierw składniki. Z podanych ilości wyszły mi 2 musy i była walka o to, kto ma zjeść…

  • 1/2 dojrzałego awokado
  • duży dojrzały banan
  • 3-4 łyżki naturalnego jogurtu (może być sojowy)
  • łyżka syropu klonowego, melasy, lub innego płynnego roślinnego „słodzika”
  • łyżka wiórków kokosowych
  • łyżeczka kakao
  • 2-3 kostki gorzkiej czekolady (z jak największą ilością kakao)
  • 1/3 szklanki mleka kokosowego
  • 1/2 łyżeczki agaru
  • garść świeżych borówek
  • garstka posiekanych migdałów
  • ewentualnie płatki kokosowe do ozdobienia i smaku :)

Awokado, banana, jogurt, czekoladę, syrop, wiórki i kakao zmiksuj na gładki mus. Mleko kokosowe zagotuj z agarem i dokładnie wymieszaj z gotowym musem. Dodaj borówki oraz posiekane migdały, wymieszaj. Całość przełóż do naczynia. Na wierzchu możesz jeszcze udekorować borówkami, płatkami migdałów i kokosa. Wstaw na noc do lodówki.

Mus jest PRZEPYSZNY. Normalnie niebo w gębie. Czekoladowe – kokosowe niebo w gębie. Nie jest za słodki, więc nie „zamula”. Konsystencja nie jest taka, jak zwykle ma mus. Tutaj jest bardziej stała, zbita. Jutro chyba też kupię awokado. Bo jak mus to mas :)

Smacznego!!!

mus czekoladowo-kokosowy_3

mus czekoladowo-kokosowy_2

mus czekoladowo-kokosowy

Zdrowo jem: BEZCUKROWE TARTALETKI CZEKOLADOWE Z WEGAŃSKIM MASCARPONE I CZEREŚNIAMI

Dzisiaj będzie nie tylko zdrowo ale i pięknie. Jak zobaczyłam to ciasto, to musiałam, po prostu musiałam je wypróbować. I opłaciło się!!! Jest na prawdę pyszne, a do tego niebiańsko wygląda. Niebo w gębie i na talerzu :) Tatrtaletki zawierają same zdrowe składniki: bakalie, orzechy, a nie dodajemy do nich cukru – zastępuje go ksylitol. Ksylitol w smaku i wyglądzie przypomina zwykły cukier,ale ma niski indeks glikemiczny – IG8, dzięki czemu może być stosowany przez diabetyków. Poleca się go również dla osób zagrożonych osteoporozą, (ułatwia przyswajanie wapnia i magnezu), próchnicą i paradontozą, a także jako środek pomocny w leczeniu infekcji górnych dróg oddechowych i grzybicy. Z powodzeniem może być stosowany przez osoby odchudzające się, gdyż jest o 40% mniej kaloryczny niż zwykły biały cukier , a ponadto spożywanie go powstrzymuje chęć sięgnięcia po słodycze. Dodatkowo ciasto jest całkowicie wegańskie, więc będzie niezłą gratką dla osób stosujących taki rodzaj diety oraz osób z alergiami pokarmowymi, gdyż nie zawiera: jaj laktozy, glutenu.

Z podanej ilości wyszło mi 6 tartaletek.

tartaletki z wiśniami_1

Składniki:

na spód:

  • 200 g suszonych daktyli;
  • ok. 100 g ekspandowanego amarantusa (można użyć pół na pół z gryką dmuchaną lub kaszą jaglana ekspandowaną);
  • 4 łyżki oleju kokosowego;
  • 4 łyżki melasy (obojętnie jakiej; można zastąpić syropem klonowym);
  • 1 łyżka mielonego siemienia lnianego;
  • 8 łyżek kakao – dobrej jakości;
  • 1 łyżka pasty waniliowej lub ekstraktu waniliowego;
  • 1 i 1/2 łyżeczki cynamonu;
  • 1/3 łyżeczki kardamonu;
  • szczypta gałki muszkatołowej;
  • szczypta soli.

Wszystkie składniki (oprócz ziarna ekspandowanego) dokładnie ze sobą zblenduj. Następnie dodaj ekspandowany amarantus (lub mieszankę) i wymieszaj dokładnie, najlepiej ręką. Struktura jest raczej gęsta, więc to mieszanie to takie wgniatanie amarantusa w pozostałą masę. Spody foremek wyłóż papierem (trzeba odrysować na papierze kilkakrotnie złożonym spód foremki i następnie wyciąć nieco mniejsze niż odrysowany kształt), a boki wysmaruj olejem kokosowym. Wypełnij foremki ciastem i dobrze ugnieć (tak żeby boki były wyższe niż spód), schowaj do lodówki na ok 1-2 godz.

tartaletki z wiśniami

masa:

  • 200 g orzechów nerkowca (namoczonych w wodzie przez noc);
  • 2/3 puszki mleka kokosowego;
  • 70 g ksylitolu (można dać mniej na początek i w razie czego dosłodzić);
  • 1 i 1/2 łyżki pasty waniliowej lub ekstraktu waniliowego lub ziarenka z jednej laski wanilii;
  • 2-3 łyżki soku z limonki;
  • 4 łyżki oleju kokosowego.

Wszystkie składniki dokładnie zblenduj na gładką masę. W razie potrzeby można dodać ksylitolu lub soku z limonki. Gotową masę przełóż na tartaletki i schowaj do lodówki na całą noc.

tartaletki z wiśniami_2

dodatkowo:

  • wydrylowane czereśnie;
  • płatki migdałowe.

Po schłodzeniu na stężoną masę nałóż czereśnie i ozdób płatkami migdałowymi. I pozostaje tylko delektować się tą pysznością. Smacznego!!!

tartaletki z wiśniami_3

tartaletki z wiśniami_4

Polecam oczywiście zakupy w sklepie ZDROWEKO, gdzie znajdziesz wszystkie składniki do przygotowania proponowanych przeze mnie pyszności.

sklep zdroweko.pl

Zdrowo jem: DYNIOWE MUFFINY Z CHIA

Dzisiaj „na tapecie” pyszne muffiny – idealne na drugie śniadania lub przekąskę w ciągu dnia. Nie są one ani słodkie, ani wytrawne – takie w sam raz. Pozwalają odzyskać energię, a co najważniejsze rewelacyjnie smakują. Dodatkową zaletą tych muffinów jest to, że zawsze wychodzą. Nie są one zbyt wymagające a przepis nie jest „aptekarski”. Najważniejsze, aby konsystencja była „ciastowata”. Trzeba pamiętać, ze nasiona chia lubią płyny i jeżeli konsystencja naszego ciasta zrobi się zbyt wodnista, należy dodać więcej nasion i sprawa załatwiona.

Podane ilości pozwalają upiec 12 – 16 sztuk. Mnie wyszło 16, ale to pewnie zależy od wielkości foremek na muffinki.

Składniki:

  • 100 g dyni (może być zmiksowana świeża; ja użyłam puree, które przechowuję od jesieni w zamrażarce, bo bardzo lubimy różne pyszności z dyni);
  • 240 g maki bezglutenowej (ja użyłam gryczanej i kasztanowej: mniej – więcej pół na pół );
  • 100 g mielonych migdałów (maki migdałowej);
  • szczypta mielonego cynamonu ;
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia;
  • garstka posiekanych liści bazylii;
  • garść nasion chia;
  • 2 jajka (osobno białka, osobno żółtka);
  • 2 – 3 łyżki stewii (nie miałam, użyłam cukru kokosowego);
  • 2 łyżki oliwy z oliwek (może być inny, np. olej ryżowy);
  • garstka pestek dyni.

muffiny dyniowe_1

muffiny dyniowe_2

PRZYGOTOWANIE:

Nagrzej piekarnik do 180 stopni . Jeżeli używasz świeżej dyni – zmiksuj. Wymieszaj dynię, mąki, cynamon, proszek do pieczenia, bazylię i nasiona chia. W osobnej misce dobrze wymieszaj żółtka, stewię i olej, a następnie dodaj mieszankę dyniową. Dodaj odrobinę wody aby uzyskać odpowiednia konsystencję. Ubij białka i delikatnie wymieszaj z pozostałą miksturą. Przełóż do formy wyłożonej papilotkami do muffinek i wstaw do piekarnika. Po około 5 minutach posypać muffiny nasionami dyni. Piecz jeszcze ok 15 – 20 minut (do tzw. suchego patyczka).Można podawać na ciepło lub zimno.

muffiny dyniowe_3

muffiny dyniowe_4

Zdrowo jem: CIASTO JAGLANE Z BAKALIAMI, BEZ PIECZENIA

I znowu kasza jaglana. No ale co ja poradzę, że to ostatnio mój ulubiony składnik i próbuję robić z nim różne rzeczy. Będzie smacznie i zdrowo. O potędze kaszy jaglanej nie będę się dziś rozpisywać – było w zeszłym tygodniu. Więc jak coś, to zapraszam tu klik.

Wiele przepisów na ciasta bezglutenowe bazuje na dużej ilości masła (często nawet całej kostce) oraz cukru. Tu zamiast masła pojawia się tylko niewielka ilość oleju kokosowego, a ciasto nie zawiera też cukru, stewii czy ksylitolu.

Z podanych ilości składników otrzymasz 9 kwadratowych porcji. Ciasto jest zwarte i trzyma formę, więc łatwo podzielisz je na mniejsze porcje.

Ciasto jest inne niż te, które do tej pory jadłam, ma bardzo zbitą twardą konsystencję. Może i patrząc na nie nie ma tego efektu WOW i zastanawiasz się w ogóle czy chce Ci się pichcić, ale warto. Wg. mnie jest pyszne, zaś Małż, który jest bardziej sceptycznie nastawiony do takich „nowinek” (nie mniej lubi próbować nowych rzeczy i jest, jak najbardziej, za zdrowym żywieniem – ale pizzą też nie pogardzi, jak i ja) stwierdził, parafrazując Mamę Kangurzycę, że to ciasto ma całkiem miły smak…kiedy się do niego przyzwyczaić :) Ale potem zreflektował się i poprosił o drugi kawałek :)

SKŁADNIKI:

  • 100 g kaszy jaglanej (suchej, przed ugotowaniem)
  • ok. 500 ml mleka (można użyć dowolnego roślinnego)
  • 50 g mąki kokosowej
  • 50 g mielonego lnu
  • 3 łyżki nierafinowanego oleju kokosowego (przed rozpuszczeniem)
  • 3 łyżki gorzkiego surowego kakao
  • 2 łyżki cynamonu
  • 2 łyżki miodu
  • 100 g suszonych moreli (niesiarkowanych)
  • 1 duży banan
  • 50 g dowolnych orzechów (ja użyłam pół na pól brazylijskie i włoskie)
  • szczypta soli (opcjonalnie)

Przygotowanie:

  1. Na suchej teflonowej patelni upraż orzechy, a następnie posiekaj je na mniejsze kawałki. Suszone morele pokrój na małe kawałki. W dużej misce wymieszaj mąkę kokosową, len, orzechy, suszone morele, szczyptę soli (opcjonalnie) oraz jedną łyżkę kakao. Odstaw.
  2. Ugotuj kaszę jaglaną: wsyp kaszę do garnka, zalej mlekiem w proporcji ok. 4 części mleka na 1 część kaszy. Doprowadź kaszę do wrzenia, a następnie gotuj na małym ogniu przez 15-20 minut – często mieszając, by nie przywarła do dna garnka. Kasza szybko wchłania płyn, w którym się gotuje, dlatego jeśli zacznie zbyt mocno gęstnieć (i jej konsystencja zacznie utrudniać mieszanie), dolewaj stopniowo wodę lub mleko. Na 2-3 minuty przed końcem gotowania kaszy, wsyp do niej 2 łyżki cynamonu i 2 łyżki kakao. Jeśli masa stanie się zbyt gęsta, dolej nieco wody (lub mleka). Dokładnie wymieszaj. Po 20 minutach gotowania kasza powinna przypominać ciasto i łatwo odchodzić od ścianek garnka. Zestaw garnek z ognia. Jeżeli chcesz mieć bardziej gładką masę lekko ją zblenduj.
  3. Do garnka z kaszą dodaj miód i olej kokosowy. Pozwól, by pod wpływem ciepła kaszy olej całkiem się rozpuścił, po czym ponownie postaw garnek na ogniu i dokładnie wymieszaj zawartość – na gładką masę.
  4. Banana obierz ze skóry i rozgnieć widelcem na możliwie gładką pastę, dodaj do kaszy, wymieszaj.
  5. Do miski z suchymi składnikami dodaj zawartość garnka i wymieszaj dokładnie, aby wszystkie składniki dobrze się połączyły. Odpowiednio wymieszana masa powinna mieć konsystencję gęstego ciasta.
  6. Płytkie, ceramiczne naczynie (ok. 20 x 20 cm) wyłóż papierem do pieczenia, przełóż masę, wyrównaj i starannie dociśnij. Ważne, by masę rozprowadzić równomiernie, tak by była możliwie równej grubości w całym naczyniu. Wstaw do lodówki na min. 6 godzin (najlepiej na całą noc).
  7. Wyjmij papier z masą z naczynia i ostrym nożem potnij na porcje.

ciasto jaglane bez pieczenia

 

Smacznego!

Zdrowo jem: JAGLANKA

 „Mamooo… zrobimy jutro na śniadanie jaglankę?” – to zwykle słyszę od mojej córy co piątek lub sobotę. Nasze ulubione śniadanie weekendowe – smaczne i zdrowe.

Kasza jaglana jest to łuskane ziarno prosa. Jest to jedna z najstarszych i najzdrowszych kasz, dzisiaj trochę  niedoceniana. Co prawda wraca do łask, jednak nie ciszy się taką popularnością, na jaka zasługuje. Kasza jaglana to absolutne, żywieniowe dobrodziejstwo. Przede wszystkim nie uczula, dzięki czemu mogą po nią sięgać wszystkie osoby borykające się z problemem alergii pokarmowej. Nie zawiera glutenu. Jako jedna z niewielu kasz jest zasadotwórcza, co oznacza, że wspomaga trawienie i wyrównuje poziom kwasu w organizmie. Kasza jaglana ma ocieplające właściwości, nie wychładza organizjaglanka+misiamu od wewnątrz. Ponadto skutecznie odśluzowuje organizm i ma właściwości antywirusowe – jedzona w czasie infekcji pomaga pozbyć się mokrego kaszlu i kataru.

Kasza jaglana zawiera rzadko występującą w produktach spożywczych krzemionkę, mającą leczniczy wpływ na stawy, a także korzystnie wpływającą na wygląd skóry, paznokci i włosów. Jagły dostarczają również dużych ilości witaminy E i lecytyny, która korzystnie wpływa na pamięć i koncentrację oraz reguluje poziom cholesterolu we krwi.

Zawartość głównych składników odżywczych kaszy jaglanej jest zbliżona do innych zbóż, z wyjątkiem blonnika, którego w kaszy jaglanej jest znacznie mniej niż w innych kaszach. Jest dobrym źródłem energii (320–340 kcal/100 g). Głównym składnikiem energetycznym jest skrobia, jej zawartość w kaszy wynosi około 65%. Skrobia ta jest znacznie delikatniejsza niż w kaszy jęczmiennej i pszennej, dzięki czemu kasza jaglana jest lekkostrawna.

Jak ugotować kaszę jaglaną?

Wypłucz dokładnie w zimnej wodzie (to pomoże pozbyć się charakterystycznej goryczki). Następnie do gotującej się wody (2 razy więcej wody niż kaszy) wsyp kaszę, lekko posól (można też dodać odrobinę oliwy) i gotuj na wolnym ogniu przez 15 min (aż kasza „wypije” wodę). Odstaw kaszę na 10 minut, żeby dojrzała pod przykryciem. Z tak ugotowanej kaszy można przyrządzić pyszne dania.

I tu przyszedł czas na naszą jaglankę.

Składniki (na 1 porcję):jaglanka

  • 4 łyżki kaszy jaglanej;
  • szczypta soli;
  • ½ szklanki mleka, może być ulubione mleko roślinne;
  • mały banan (lub pół dużego) – rozgnieciony;
  • jabłko – pokrojone w drobną kostkę;
  • ½ łyżeczki cynamonu;
  • owoce wg. uznania (my uwielbiamy truskawki, maliny i borówki amerykańskie – osobno, albo wszystkie na raz)

Przygotowanie:

Kaszę ugotować. Pod koniec gotowania, gdy cała woda zostanie wchłonięta, dodać mleko i gotować dalej na bardzo wolnym ogniu. Gdy mleko zostanie wchłonięte zdjęć z kuchenki, dodać cynamon, banana i jabłko oraz ulubione owoce. Wymieszać i gotowe.

Jeśli zasmakuje Wam jaglanka, ale nie chce się Wam codziennie gotować kaszy, można o połowę skrócić proces przygotowania. Wystarczy ugotować więcej kaszy (można przechowywać ją w lodówce do tygodnia) i rano po prostu do porcji kaszy dodać mleko i całą resztę.

Pychota!!! Jutro jemy jaglankę!!

Zdrowo jem: CHIA QUINOA PARFAIT

W związku z tym, że w bardzo już niedalekiej przyszłości otworzy się mój zdrowy biznes, to postanowiłam utworzyć cotygodniowy cykl: „Jem zdrowo”. W każdy piątek będzie się tu pojawiać przepis na pyszne i zdrowe danie (tak żebyście „na świeżo” mogli wypróbować w weekend, kiedy macie więcej czasu). Przepisy są przeze mnie wyszperane w czeluściach internetu, czasami przedstawione w oryginale, czasami lekko przerobione, ale zawsze przez nas wypróbowane.

Na początek coś łatwego 😉 : CHIA QUINOA PARFAIT

Parfait [wym. parfé] – jest to mrożony deser podawany zazwyczaj w wysokim kielichu. Do jego produkcji używa się mrożonego kremu, bitej śmietany oraz syropu owocowego. Nazwa deseru pochodzi z języka francuskiego i oznacza: doskonały; idealny; krem mrożony. Ja zrobiłam równie pyszny co oryginał, ale zdrowszy i mniej kaloryczny odpowiednik tego niebiańskiego deseru.

Co jest zdrowego w tym deserze? Przede wszystkim nasiona szałwii hiszpańskiej, czyli chia, które słyną ze swych wyjątkowych wartości odżywczych i właściwości zdrowotnych. Nasiona chia zawierają więcej kwasów omega-3 niż uchodzący za ich skarbnicę łosoś atlantycki, są bardziej bogate w wapń niż mleko, a żelaza zawierają więcej niż słynący z niego szpinak. Ponadto odznaczają się wysoką zwartością pełnowartościowego białka, zapobiegających rozwojowi nowotworów antyoksydantów, obniżającego ciśnienie krwi potasu, regulującego trawienie błonnika (25%), kojącego nerwy magnezu, wzmacniającego kości fosforu i wielu innych dobroczynnych substancji. Wspomagają nawilżanie organizmu ponieważ mogą zatrzymywać dziesięciokrotność swojej wagi. Jedną z zadziwiających możliwości nasion chia są własności hydrofilowe – nasiona są w stanie zaabsorbować wodę w proporcji ponad 12 do 1. Ze względu na swoje właściwości hydrofilowe są efektywnym uzupełnieniem diety sportowców.
Drugi ważny składnik to quinoa, czyli komosa ryżowa. Białko zawarte w komosie ryżowej, jako jedno z nielicznych białek roślinnych zawiera wszystkie aminokwasy egzogenne, czyli takie, które nie są syntetyzowane w organizmie i muszą być dostarczane wraz z pożywieniem. Sama zawartość białka w komosie ryżowej jest dość wysoka. W związku z tym quinoa może być alternatywą dla białka pochodzenia zwierzęcego i znaleźć się w diecie wegetarian, a także osób, które ze względów zdrowotnych muszą ograniczyć spożycie bogatego w niezdrowe nasycone kwasy tłuszczowe mięsa. Ziarna komosy ryżowej są bogate w tłuszcze nienasycone, głównie w kwas linolenowy, oleinowy i linolowy. Ich spożycie przyczynia się do obniżenia poziomu cholesterolu, zmniejsza ryzyko miażdżycy i innych chorób układu krążenia.

Dodatkowo siemię lniane, jogurt, owoce i brak dodatku cukru, powodują, ze deser jest delikatny, lekki i niskokaloryczny. Dzięki użyciu mleka roślinnego deser nadaje się dla wegetarian oraz vegan.

No i wreszcie przejdźmy do meritum, czyli samego przepisu, który jest banalnie prosty.

Składniki (na 2 porcje):

  • 70 g ugotowanych nasion quinoa (komosa ryżowa);
  • 3 łyżki nasion chia;
  • 1 łyżka siemienia lnianego;
  • 375 ml mleka migdałowego lub kokosowego;
  • 2 łyżeczki surowego kakao (może być również karob);
  • 125 ml jogurtu greckiego (najlepiej pełnotłusty, niesłodzony);
  • garść posiekanych ulubionych owoców (np. maliny, jagody – mogą być mrożone).

Przygotowanie:

Dokładnie wymieszać nasiona quinoa, chia, siemię lniane z mlekiem i kakao i odstawić do lodówki na ok. 2 godziny. I to w zasadzie koniec przygotowań. Podawać przekładane warstwami: nasiona, jogurt, owoce.

chia quinoa parfait

Już niedługo zaproszę Was po zdrowe zakupy, ale na razie cicho szaaaa… 😉

Visit Us On FacebookVisit Us On TwitterVisit Us On Google PlusVisit Us On Pinterest