LOST…

lost child

Wyobraź sobie taką sytuację: wybieracie się z całą rodzinką na jakiś festyn, imprezę plenerową, whatever. W każdym razie gdzieś, gdzie jest dużo ludzi, jest głośno, dużo się dzieje. Dzieci podekscytowane, nie mogą się doczekać tych wszystkich zapowiadanych atrakcji. I wreszcie są: karuzele, dmuchańce, i kilkadziesiąt tysięcy ludzi kręcących się wokół Was. Albo, po prostu, idziecie na duży plac zabaw, na plażę, gdzieś gdzie jest pełno ludzi. Imaginujesz??? No i teraz „najlepsze”: spuszczasz z oczu swoje dziecko na chwilę, żeby kupić bilet, watę cukrową, loda, poczytać książkę lub przejrzeć fejsika. Odwracasz się i…nie ma…nie ma Twojego dziecka… Panika, przypływ adrenaliny. Krzyczysz, wołasz, biegasz w koło. Nic… Co zrobić? Słyszysz bicie własnego serca, dudnienie w uszach… OMG nie ma go…

Pewnie zaraz się znajdzie, przybiegnie samo, albo ktoś je przyprowadzi. Ale te chwile kiedy go nie ma są straszne. Kiedy nie wiesz, co masz zrobić. Dopada Cię sztywność, całkowita niemoc, pustka w głowie, a może ten dramat będzie dla Ciebie impulsem do działania, mobilizacją wszystkich szarych komórek. To zależy od tego jaki masz charakter, jaką silną masz psychikę.

Bo z dziećmi jest tak: coś je zainteresuje, odejdą 3 kroczki, obrócą się 3 razy i już nie wiedzą gdzie mama/tata/opiekun. A najgorsze jest to, że są naiwne. Hmmm… może lepszym słowem będzie ufne i nieświadome. Znalazłam klika prostych sposobów na to, żeby takie ekstremalne sytuacje wyeliminować, ograniczyć lub chociaż złagodzić. Przede wszystkim ROZMOWA. Rozmawiaj z dzieckiem o takich możliwych sytuacjach, zanim stanie się coś złego. Niech wie jak się zachować. W rozmowie przedstawiaj hipotetyczne sytuacje i podpowiadaj rozwiązania. Z uporem maniaka, tłumacz i powtarzaj dziecku jak powinno się zachować.

  1. WYPOSAŻENIE. Kiedy wychodzimy w miejsce gdzie jest dużo ludzi Miśka dostaje swój ekwipunek: bransoletkę (o której pisałam tutaj) oraz gwizdek. Co do bransoletki, to mam takie przemyślenia, że może niekoniecznie powinno znaleźć się na niej imię dziecka (tak dla bezpieczeństwa i ochrony przed „dziwnymi” panami, którym może być łatwiej dzięki temu nawiązać kontakt z dzieckiem), ale numer telefonu do rodzica jak najbardziej. Można uczyć dziecko swojego numeru telefonu, ale jest duże prawdopodobieństwo, że wystraszone nie będzie potrafiło sobie go przypomnieć. A tak: numer jest z dzieckiem.
  2. PREWENCJA. Zdarzało Ci się straszyć dziecko policjantem? Albo mówić, że jak będzie dalej niegrzeczne, to ta pani lub ten pan (który właśnie obok Was przechodzą) zabierze je ze sobą? To teraz pomyśl, że Twoje dziecko będzie potrzebowało pomocy. Niestety ostatnią osobą, którą poprosi o pomoc będzie policjant. Bo zwyczajnie będzie się go bało. Dlatego nigdy nie przedstawiaj policjanta jako osoby, która może stanowić dla dziecka zagrożenie. A co do obcych ludzi, to wiadomo, że  dziecko nie powinno być zbyt ufne. Ale nie może też bać się wszystkich nieznajomych ludzi spotkanych na swojej drodze. Dlatego wpajaj dziecku, że, gdyby coś się stało, gdyby się zgubiło, najlepiej poprosić o pomoc młodą lub starszą panią, albo pana z jakimś dzieckiem/dziećmi (potencjalnie mniejsza szansa spotkania „złego” człowieka).
  3. STOP. Wiele zagubień wynika z tego, że dziecko, w rozpaczy, zaczyna biegać i szukać rodzica. Tym samym zwykle oddala się od niego. A gdyby tak, po zorientowaniu się, że nie widzi mamy czy taty, zostało w miejscu, to promień poszukiwań znacznie się zmniejsza. Dlatego naucz dziecko, że, w razie czego ma stać w miejscu i czekać. Oczywiście nie bezczynnie. Niech krzyczy, woła lub, jeśli ma czym, gwiżdże.
  4. HASŁO. Dotyczy to znacznie gorszej sytuacji niż chwilowe zagubienie dziecka. Myślę, że jest to świetny sposób na uchronienie dziecka przed próbą porwania. Wiadomo, że uczysz dziecko od małego, że nigdy, przenigdy ma nie iść nigdzie z nikim obcym. Choćby najlepsze cukierki proponował… (nawiasem mówiąc widziałam kiedyś taki filmik, na którym facet zrobił eksperyment: na placu zabaw podchodził ze szczeniaczkiem do dzieci i zagadywał je. Wyobraźcie sobie, że praktycznie wszystkie dzieci poszły z nim. Rodzice, którzy obserwowali te scenki byli przerażeni i w szoku, że ich dziecko „skusiło się” na Pana z pieskiem). Ale co w sytuacji, kiedy ktoś obcy przychodzi i mówi, że mama/tata prosili, żeby je przyprowadzić? Właśnie w takiej sytuacji przydaje się hasło. Ustal z dzieckiem hasło, które tylko Wy będziecie znać i wyjaśnij mu, że jeśli ktoś nieznajomy będzie chciał je gdzieś zabrać „na prośbę mamy” ma zażądać hasła. To powinno zdezorientować potencjalnego porywacza, a dziecku dać czas na reakcję.

Oby moje rady nigdy Ci się nie przydały. Ale jeśli… Pamiętaj! Jeżeli zdarzy się Wam przykra sytuacja zgubienia, to po wszystkim przytul mocno swoje dziecko. Nie krzycz! Ono jest już wystarczająco mocno przestraszone i najbardziej na świecie potrzebuje teraz Twojej miłości i bliskości.