Rodzeństwo na start – jak nie przegrać tego wyścigu.

Kiedy masz już za sobą pierwsze trudy macierzyństwa, zaczynasz ogarniać życie na nowo, zwykle z ukochanego jedynaka masz ochotę zrobić starsze rodzeństwo. I, zwykle, prędzej czy później udaje Ci się to. Zachodzisz w ciążę, wszystko jest cudownie, informujesz swoje dziecię o fakcie, ono jest wniebowzięte na informację o małym braciszku lub siostrzyczce – na razie jest to dla niego czysta abstrakcja i nie wie czym to „pachnie”. Czas biegnie nieubłaganie, Twój brzuch robi się coraz większy, posiadanie rodzeństwa staje się coraz bardziej realne, gdyż maluch widzi ruszający się brzuch i coraz bardziej się cieszy. Lub nie… Wreszcie przychodzi czas narodzin. Wracasz do domu z maleństwem, cała w skowronkach i… No właśnie: i co? Co zrobić, żeby rodzeństwo od początku ułożyło swoje stosunki poprawnie i żeby w przyszłości zaprocentowało to wielką przyjaźnią między rodzeństwem. Akcję należy rozpocząć jeszcze długo przed pojawieniem się noworodka po tej stronie brzucha.

Dezinformacja Twoim wrogiem

Przygotuj swojego jedynaka na nowe. Opowiadaj już w trakcie ciąży co się dzieje po drugiej stronie brzucha, pokazuj mu zdjęcia, opowiadaj jak fasolka wygląda, jak się rozwija. Ba! Zabierz dziecię na USG (no chyba, że źle byś się w takiej sytuacji czuła, albo boisz się, że takie doświadczenie może zryć psychę Twojemu dziecku – nic na siłę!). Misia chodziła z nami na USG tak od połowy ciąży i wszystko z nią OK. Chcieliśmy, żeby zobaczyła małe ruszające się Coś w mamy brzuchu. I chcieliśmy też, żeby wiedziała, że to jest też Jej sprawa.

Opowiadaj, opowiadaj, opowiadaj i odpowiadaj na wszystkie pytania. Ale nie ściemniaj, że jak maleństwo się urodzi, to będzie super, fajnie i sielanka. Przygotuj dziecko na to, jak wygląda dzień i życie z niemowlakiem. Wyjaśnij, że taki mały człowiek nic sam nie potrafi, że potrzebuje stale czyjejś pomocy i uwagi. Misia dużo pytała i często miała potrzebę powrotu do przeszłości. Siadałyśmy sobie z albumami i oglądałyśmy zdjęcia z czasów jej niemowlęctwa. A jak kończyłyśmy, to od nowa :) A! I przygotuj się na możliwość pojawienia się pytań dotyczących tego skąd ten brat lub siostra w tym brzuchu się wziął 😉

Zróbcie razem wyprawkę dla nowego członka rodziny. Przejrzyjcie razem stare ubranka, kocyki, zabawki i niech dzieć sam uzna, które chce oddać bratu/siostrze. Ale nic na siłę: jeśli Misia uznawała, że coś jest jej nie zabierałam jej. Zwykle sama dochodziła do wniosku, że odda siostrze lub stwierdzała, że coś będzie wspólne. I tym sposobem po porodzie nie było problemu „to moje, Pola mi zabrała”. Dodatkowo angażowałam Miśkę w zakupy dla siostry: sama mogła wybrać ubranka i wszystkie potrzebne rzeczy, dzięki temu była super zadowolona, bo czuła się „taka dorosła”.

Co zrobić z brakiem sił? Po prostu nie można dać się „zajechać”. Miśka jest bardzo żywym dzieckiem i wymaga ciągłego zaangażowania w swoje zabawy. A ciąża, jak wiadomo, pozbawia części sił. O ile stacjonarne zabawy nie były problemem (chociaż potem już, przy wielkim brzucholu, też stanowiły wyzwanie), to nadążenie za jej brykankiem nie było najłatwiejsze. I chociaż bardzo starałam się, to czasami nie dawałam rady. I ja jej wtedy mówiłam jasno, że muszę odpocząć, czy zapaść w krótką drzemkę. Zwykle to rozumiała, chociaż czasami zawód malował się na twarzy. A potem wpadła na taki pomysł, że zabawy organizowała w taki sposób: „pobawimy się tak, że ty tu sobie posiedź/poleż mamuś a ja…”. Poza tym wypracowaliśmy wspólnie taki kompromis, że tata był od szaleństw, a mama od spacerów. Jeśli masz możliwość podrzucenia dzieciaka do babci, cioci, czy kogo tam uznajesz, najlepiej na kilka dni, to korzystaj. I ciesz się wtedy błogim spokojem :)

Przygotuj dziecko również na TEN moment. Opowiedz, że mama i tata pojadą do szpitala, i że tam zostaną kilka dni. Powiedz, że poród może się zacząć w każdej chwili: w dzień, w nocy, na zakupach, jak dziecko będzie w przedszkolu/szkole (że wtedy ktoś umówiony odbierze je w danym dniu – pamiętaj o upoważnieniu dla tej osoby). A najlepiej, jeśli możesz, tak z tydzień przed terminem wyślij dziecko np. do dziadków i w spokoju czekaj sobie na rozwiązanie (wiem, że nie zawsze tak się da, ale jeśli już, to będziesz mieć mniej stresu). My, z racji tego, że rodziców mamy dość daleko, to mówieni byliśmy ze znajomymi, których Misia dobrze zna, że może się tak zdarzyć, że ciocia lub wujek odbiorą ją z przedszkola lub pojedzie do nich na noc i „przechowają” ją do czasu dotarcia dziadków. A wszystko ułożyło się jeszcze lepiej, bo kilka dni przed terminem babcia z dziadkiem zabrali ją do siebie, a w dniu, którym ją zabierali my pojechaliśmy do szpitala.

A co po porodzie?

Nie przejmuj się pogorszeniem zachowania swojego już-nie-jedynaka. Zwykle wynika to z obawy o odrzucenie i z lekkiej zazdrości. Jeśli dobrze to rozegrasz wszystko powinno wrócić do normy. My mieliśmy pierwsze 2 tygodnie masakryczne. Miśka zrobiła się pyskata, płaczliwa i wszystko było u niej na NIE. Ale wystarczyły 2 tygodnie i wszystko wróciło do normy. Fakt, były to trudne dwa tygodnie, w ciągu których każdą wolną chwilę poświęcaliśmy Misi (nie ważne było jakieś sprzątanie, czy inne pierdoły). Ale w końcu wróciła nasza „stara” Myszata. Mały bunt pozostał, ale myślę, że to raczej z racji wieku :)

Angażuj dziecko w pomoc nad maleństwem. Ja każdą pomoc ze strony Michaśki, mającą coś wspólnego z Polą, przyjmowałam baaardzo ochoczo (czasami pewnie zachowywałam się jak wariatka wylewając z siebie rzekę podziękowań): czy to przyniesienie pieluchy, butelki, czy przypilnowanie małej, a nawet usypianie (tak, kilka razy udało się jej uśpić małego Bąka; jej radość i duma z siebie – bezcenne). Poza tym od początku pozwalałam jej dotykać siostrę, głaskać, brać na kolana (oczywiście pod ścisłym nadzorem). Nie chcieliśmy, żeby od razu między dziewczynami zbudował się mur, bariera. I żeby nie było, że to przedmiot (sorry: podmiot) zakazany. Wiesz, taki najbardziej kusi!

20141025_140528

Jeśli chodzi o prezenty, to zadbaj o to, żeby goście, którzy przychodzą na „oględziny” nowego człowieka zawsze mieli jakiś drobiazg dla starszaka. Dzieci są bardzo zazdrosne w tej kwestii i zwyczajnie jest im przykro. Często zdarzają się sytuacje, że podczas takich odwiedzin noworodek leży obładowany prezentami, a wszyscy nad nim szczebiocą, a starszy dzieć stoi smutny i nie ma nic. My zastosowaliśmy jeszcze taką metodę, że przygotowaliśmy prezent dla Misi od Poli. Nie po to, żeby mydlić dziecku oczy i wmawiać jej, że niemowlaki przynoszą prezenty, ale po to, żeby było jej miło. Wydaje mi się, że to też ciut zbliżyło siostry do siebie. Nie wiem czy metoda jest dobra czy nie – decyzja należy do Ciebie.

A jak to wygląda po roku?

DSC_0232

Minął rok od kiedy moja jedynaczka nie jest już jedynaczką. Dziewczyny dogadują się różnie (chociaż ciężko tu mówić o dogadywaniu skoro Pola jeszcze nie mówi). Mimo, że Miśka wkurza się na siostrę, że ta próbuje jej coś zabrać, albo, zwyczajnie, przyłączyć się do jej zabawy (a ona akurat robi coś niezmiernie ważnego, w czym nie można jej przeszkadzać), to wiem, że dałaby się za nią pokroić i krzywdy zrobić jej nie da. Dziwne jest natomiast to, jak bardzo boi się, że coś może jej się stać, co dla nas jest czasami ciut męczące. Zwłaszcza jak podnosi mega alarm, gdy mała np. zbliża się do schodów (ba! nawet gdy spojrzy na nie lub pomyśli o nich 😉 ) i niestety nie chce sama zostać z małą pod opieką (oczywiście nie mówię tu o wyjściu do kina czy na zakupy, a raczej o chwilowej opiece, gdy chcę coś zrobić w innej części domu). Nie wiem czy wynika to, z niesamowitej ruchliwości Polara i z tego, że Misia widziała wielkie „bam” w wykonaniu siostry. Czy może za bardzo wzięła sobie do serca nasze ostrzeżenia, że trzeba ją pilnować, żeby sobie krzywdy nie zrobiła. Myślę, że z biegiem czasu i nabieraniem większej sprawności przez naszego małego strzyma sytuacja się uspokoi. Natomiast Pola jest ślepo zapatrzona w starszą siostrę i nikt nie potrafi jej tak zabawić i rozśmieszyć jak Michaśka (zdjęcie poniżej przedstawia uśmiech 5-miesięcznej Poli na widok siostry).

DSC_0157

Jeszcze jedna ważna rzecz przyszła mi do głowy. Nie zmuszaj starszaka do dzielenia się z młodszym ukochaną zabawką. W ogóle do dzielenia się tą zabawką z jakimikolwiek dziećmi. Te ulubione zabawki muszą zostać własnością dziecka, a chęć podzielenia się ma wynikać z jego decyzji. Wiem, że dzielenie się jest ważne (i generalnie uczymy tego dzieci), ale z drugiej strony pomyśl, czy Ty chcesz dzielić się swoimi zabawkami (dajmy na to ukochanym telefonem, czy laptopem), zwłaszcza jeśli ktoś Cię do tego przymusza. Niezbyt miła perspektywa, prawda?

Na pewno będą Cię straszyć, że starszak nie zaakceptuje nowego członka rodziny. I pewnie będzie próbował zrobić mu krzywdę. Ale spokojnie. Jeśli masz w miarę ułożone dziecko, które generalnie nie przejawia agresywnych zachowań, to raczej możesz odetchnąć… A my? Patrząc z perspektywy czasu wiem, że popełniliśmy pewnie mnóstwo błędów, ale – póki co – chyba nie takich, które miałyby zaważyć na przyszłych relacjach naszych córek. Zobaczymy co przyniesie życie :)

A na koniec powiem Ci jeszcze, że te moje rady pewnie możesz o kant d..y rozbić, bo u Ciebie może być zupełnie inaczej. Twoje dziecko jest jedyne w swoim rodzaju i tylko Ty wiesz jak z nim postępować. Ale życz e Ci powodzenia w ustalaniu relacji między Twoimi dziećmi. Mam nadzieję, że na coś się przydałam…

DSC_0256

DSC_0248